liczba graczy:
5-40, a nawet więcej

cena:
5-10 os. = 1 850 zł
10-19 os. = 2 600 zł
20+ os. = wycena indywidualna

czas trwania:
ok. 3 godz.

potrzebne przedmioty:
brak ;-)

w skrócie:
integracja: 5/5
współpraca: 5/5
rywalizacja: 1/5
zagadki: 0/5
ruch: 3/5
klimat: 3/5
regrywalność: 4/5

autor: Bartek

 

Uwaga!

Cena gry zawiera koszt trunków wymaganych przez scenariusz. Jednak póki jesteście pod opieką oficerów kpr Armaty, o ilości bimbru jaką możecie wypić decydujemy my ;-)

Poligon im. Kpr. Ślepej Łuski

Chcesz spędzić trochę czasu na dobrej zabawie z małą grupą dobrych przyjaciółek i przyjaciół? A może wręcz przeciwnie – szukasz imprezy dla dużej grupy pracowników, podczas której i pobawią się na luzie, i trochę zintegrują?
Lubisz wojskowe klimaty, choć może niekoniecznie chcesz tarzać się w rowie z błotem pod drutem kolczastym? A może wręcz przeciwnie – wojsko cię wnerwia i jesteś urodzoną pacyfistką?
Choć wdaje się to nieprawdopodobne, to Poligon będzie strzałem w dziesiątkę dla każdego z was! 

Kapral Armata nie ma żadnych wątpliwości – wróg czai się na północy i południu, na wschodzie i na zachodzie… A możliwe, że nawet i pod stopami (podobno Czesi już zaczęli podkop)!
A tu co? Banda niedorobionych rekrutów, na co dzień pracujących jako kto? Marketingowcy? Architekci? Programiści? A może – nie daj Boże – specjaliści od mody?! Ale to nic! Lata wytężonej pracy w koszarach i skuteczna odmowa awansu zrobiły swoje – kapral Armata nawet z największych pacyfistów i hipisów zrobi prawdziwe frontowe bestie! ;-)

Na Poligonie im. Kpr. Ślepej Łuski czeka cię kwiat koszarowej oficerki, gotowy do przeprowadzenia egzaminu z najważniejszych umiejętności bojowych. Obieranie ziemniaków, rzut onucą do celu, podawanie schłodzonej wódki panu kapralowi, musztra – to wszystko przed tobą! I to w pośpiechu i na poważnie, bo przecież wróg u bram!

Kuchnia polowa – Mekka i Medyna każdego poligonu. A Kucharz, po generale, najważniejszy w całym wojsku.
Wy oczywiście na Kucharzy się nie nadajecie, ale brudną robotę ktoś odwalić musi. Zaczniecie więc od najbardziej medytacyjnego zajęcia w wojsku, czyli… od obierania kartofelków. Mają być równiutkie, kształtne i nic nie ma się zmarnować – obierka nie może przekroczyć 2mm. No, co się gapicie? Do roboty! 

Przy małej, zgranej ekipie – wszyscy egzamin przechodzą razem. Przy dużych grupach – podzielimy was na drużyny. Zadania są proste, nastawione na zabawę, a nie na rywalizację. Punkty egzaminacyjne są rozmieszczone blisko siebie, a mapa jest łatwa do ogarnięcia. W całej imprezie chodzi głównie o jaja i beczkę śmiechu, a nie o walkę między ew. drużynami, czy „survival”.

Wróg nasłuchuje z każdej strony! Żadna linia nie jest bezpieczna – żadne telefony, radiostacje, satelity i inne wymysły! Wiadomość trzeba zaszyfrować, przenieść na kartce, a w razie złapania – zeżreć! I to właśnie jest wasze zadanie. Nie, nie żarcie dokumentów, tylko ich szyfrowanie, do cholery!

Impreza oczywiście odbywa się z przymrużeniem oka – panuje klimat trochę w stylu legendarnego serialu „Drużyna A” ;-) Głównym atutem tej imprezy jest oczywiście interakcja z egzaminującą kadrą oficerską, odgrywającą swoje role ze śmiertelną powagą, co dodatkowo wzmacnia absurdalną atmosferę Poligonu ;-)

No dobra, mamy tu rozpyloną substancję atakującą patrzałki, czyli gałeczki, czyli oczka. A ja potrzebuję tamtej skrzyneczki, widzicie? Jaaasne, można by użyć maseczek gazowych, ale po pierwsze – nie dojechały z magazyniku, a po drugie – i tak byście je pewnie zepsuli, więc szkoda nafty. Poza tym po co maski, skoro można zamknąć oczka, no nie? No to po skrzyneczkę proszę, tup-tup-tup!

Nie ma znaczenia, czyś urodzonym wojakiem, czy hipiską z kwiatkiem w lufie. Pakuj worek i przybywaj na Poligon im. Kpr. Ślepej Łuski – kpr. Armata przyjmie z otwartymi rękoma każdego rekruta! ;-)

dd

 

zarezerwuj termin lub dowiedz się więcej: rzuć granatem!
przy stole
przy stole
w mieście
w mieście
w lesie
w lesie
na zamówienie
na zamówienie